- dbaj o siebie

Zdrowie, a wszelkiego rodzaju salony piękności.

Higiena, na dzień dzisiejszy temat rzeka, z jednej strony panująca pandemia, a z drugiej utrudniona możliwość prowadzenia biznesu. Wiele salonów urody musiało dostosować się pod „publikę”, ponieważ już przed okresem początku pandemii salony musiały spełniać wysokie normy higieniczne z dbałością nie tylko dobro klienta, ale przede wszystkim o sprzęt. Dezynfekcja sprzętu, w tych zawodach zawsze musiała być przeprowadzana, w szczególności, że zawsze istniało ryzyko przypadkowego skaleczenia.

Tak teraz dostosowanie do norm, z jednej strony nie jest tak wymagające, ale generuje poniekąd zbędne wydatki. Dobre salony fryzjerskie zawsze na stanie posiadają autoklaw, który zapewnia wysokie ciśnienie i temperaturę, co spełnia charakter dezynfekcji narzędzi. Tak teraz wszędobylskie środki „dezynfekcji”, które przede wszystkim składają się z alkoholu, który dezynfekuje, ale powoduje dyskomfort. Nie raz można spotkać się z płynem do dezynfekcji, o tak nieprzyjemnej konsystencji czy zapachu, że więcej do takiego sklepu przez długi czas nie wrócimy, nawet jak potrzebujemy zrobić takie zakupy – zwyczajnie, wybierzemy inny sklep z podobnym towarem.

W salonach fryzjerskich środki do dezynfekcji są znacznie bardziej zróżnicowane, z jednej strony mamy do użytku „klienta”, z drugiej standardowe środki czyszczenia i dezynfekcji sprzętu, a dodatkowo jeszcze środki do dezynfekcji np. mebli fryzjerskich, które uległyby zniszczeniu, kiedy czyszczone byłyby zwykłym preparatem z dużą ilością alkoholu.

Na pewno fryzjer podczas zabiegu opowie o tym, dość dłuższym monologiem odnośnie „przepisów panujących”, jak również ile czasu dodatkowo muszą poświęcać na czynności, które wystarczyło wykonywać np. raz dziennie, teraz muszą wykonać po każdym pacjencie. Niestety odbywa się to bardzo często szybszym zniszczeniu wszelkiego rodzaju maszynką do golenia, czy nawet fotele barberskie, których skóra i wszelkiej maści obicia zaczyna pękać od nadmiaru czyszczenia.

W takich przypadkach, firmy często zmuszone są ponosić znaczne koszty w wymianie sprzętu, który domyślnie miał służyć na lata i nie jest to spowodowane ilością klientów (bo zapewne byłby to powód do radości wtedy), a właśnie całym procesem dezynfekcji.

Wystarczy wyobrazić sobie to tak: maszynka jednorazowa, jest jednorazowa i wyrzucamy ją bo została użyta, nawet jeśli nie mamy brody, czy włosów na polikach.

Tak w przypadku wszelkiej maści golarek wszelkie oliwienie części jest o wiele częstsze, przez co wystarczy chwila zapomnienia i raz zapomnieć, by maszynka mogła się spalić.

Z jednej strony otrzymujemy o wiele, wiele „zdrowsze” warunki w jakich jesteśmy obsługiwani, ale z drugiej wiązać się to może z wyższymi cenami wykonywanej usługi. Sam proces również ulega wydłużeniu.

A problem dotyka wszelkiej maści salony urody, ale również stomatologię.