- dbaj o siebie

Po co komu suplementy diety

Media od dawna zalewają nas reklamami przeróżnych suplementów diety. Telewizja, radio, gazety, internet, ulotki w sklepach i aptekach, artykuły sponsorowane – z każdej strony jesteśmy bombardowani podpowiedziami, co nam dolega. Żeby było śmieszniej, najczęściej dolega nam zmęczenie, nerwowość, uczucie ciężkości, obrzmienia, różnego rodzaju bóle i problemy żołądkowe – a to wszystko, czasem w różnych kombinacjach, czasem w tych samych, jest objawem: odwodnienia, zatrzymania wody, braku odporności, nadmiaru stresu, niewydolności lub nadwyrężonej wątroby, żołądka, jelit, trzustki, przemęczenia (tak, nie tylko zmęczenie jest objawem przemęczenia, ale też nerwowość i ociężałość), złego krążenia, a przede wszystkim niedoboru tego, co akurat jest reklamowane. Rzadko wspomina się po prostu o złym trybie życia, złym odżywianiu czy generalnie czynnikami wywołanymi przez nas samych – to mogłoby nas przecież wpędzić w poczucie winy, a nikt nie lubi, jak się go obwinia za jego własne błędy, choćby żywieniowe. Schemat jest mniej więcej taki: Przeziębienie, grypa, zgaga, nadkwaśność żołądka (tak, to osobny problem), pożyczki, chore zatoki, nadmiar wody, katar, zmęczenie, przeprowadzka warszawa, ból stawów, ból kręgosłupa, przeziębienie, nowy smartfon, zamglone widzenie, przemęczenie, ból kręgosłupa, promocja w dyskoncie, stres, skurcze i zmęczenie.

W tym wszystkim są jeszcze podkategorie: taka przeznaczona specjalnie dla dzieci, związana z hemoroidami i infekcjami intymnymi, oraz – sztandarowe zwłaszcza wieczorami – problemy z potencją.

Można spotkać się z rozsądniejszymi rodzicami, którzy przełączają reklamy w tv zastanawiając się, kiedy ich dzieci zamiast jajka-niespodzianki zaczną oczekiwać na zakupach wita-misiów. Ale ogromna ilość tych materiałów powoduje, że wręcz nie sposób się od nich odciąć. Docierają one do rzeszy ludzi w różnym wieku, z różnych kręgów społecznych i zawodowych – zaczynają działać trochę jak wirus – demokratycznie dopadają wszystkich.

Rozwiązaniem na problemy, o istnieniu których dowiadujemy się z tych właśnie materiałów, jest stos kapsułek i tabletek na wykluczające się wzajemnie schorzenia. Ale przecież jeśli w kółko powtarza nam się jak mantrę, że jesteśmy chorzy, to musi tak być. Jeśli, jak naprawdę spora rzesza ludzi, nie zatrzymamy się nad tym, nie zastanowimy, nie zauważymy, że nasze zmęczenie może wynikać po prostu z nadmiaru pracy i niedoboru spacerów na świeżym powietrzu, zaczniemy się „leczyć” na wszystko. Problem pojawia się w momencie, kiedy bierzemy różne suplementy, które wchodzą ze sobą w interakcje albo są one w takiej ilości lub formie, która de facto zamiast nam faktycznie pomóc, zaczyna obciążać żołądek i wątrobę do tego stopnia, że bardziej sobie szkodzimy, niż pomagamy. Nie mówiąc już nawet o ilości przeróżnych cukrów i innych środków, które wchodzą w skład takich kapsułek i tabletek jako substancje pomocnicze. I nie miejmy złudzeń. „Substancje pomocnicze” bardzo rzadko faktycznie mają służyć np. poprawieniu wchłaniania substancji czynnej. Zazwyczaj są to po prostu „wypełniacze”, które mają po prostu stworzyć tabletkę. Niestety działa to nawet w przypadku leków, ale w suplementach niemal nie ma nad tym kontroli. Co prawda EFSA próbowała to jakoś uregulować, zapanować nad tym, ale niestety mogła to zastosować tylko do nowych środków – zgodnie z zasadą, że prawo nie działa wstecz.

Nawet, jeśli między środkami, które przyjmujemy, nie zachodzą nieprzewidziane albo niebezpieczne interakcje, to na pewno nasz układ pokarmowy i wydalniczy na tym cierpi. Wątroba nie nadąża oczyszczać krwi z chemii, nadwyrężone nerki działają coraz wolniej, słabiej, trzustka nie radzi sobie z ilością i jakością cukrów, na żołądku pojawiają się nadżerki i wrzody. Pojawiają się biegunki, zatwardzenia, potliwość, bóle brzucha, zgaga, cukromocze – ale spokojnie: wystarczy przecież, że pójdziemy do apteki po kolejne środki, reklama ma dla nas rozwiązanie na wszystko. A jak i to zawiedzie, zawsze są jeszcze „enzymy trawienne”, które na jakiś czas zniwelują przykre objawy.

przeprowadzki warszawa – Szukaj w Google

Najgorsze jest to, że czasem niektórym faktycznie brakuje jakichś składników odżywczych (dla niewtajemniczonych – temu właśnie pierwotnie miały służyć suplementy diety – jak sama nazwa wskazuje, miały uzupełniać dietę w składniki, których nie dostarczamy sobie w odpowiedniej ilości z pożywienia). Czy takie osoby powinny stosować te środki? Możemy śmiało stwierdzić, że w naszej szerokości geograficznej, zwłaszcza o tej porze roku, witaminy D brakuje nam wszystkim. Witamina D to hormon, odpowiadający m.in. za odporność organizmu, za energię, nastrój (czy generalnie zdrowie psychiczne). Ale co z innymi substancjami? Są sytuacje, w których lekarz zaleca stosowanie jakiegoś środka lub środków. Należy się do tego stosować, tu nie ma o czym dyskutować. Może to być wynik naszych badań krwi, niektóre operacje wpływają na zdolność wchłaniania niektórych (albo wszystkich) substancji odżywczych. Ale mało kto – zwłaszcza teraz – wybiera się na badania okresowe – statystyki pod tym względem nawet w warunkach względnej normalności są dramatyczne. Jeśli pod wpływem wysłuchiwanych w kółko reklam, podcastów, oglądanych vlogów itp. zaczynamy się zastanawiać, czy przypadkiem nie brakuje nam potasu w formie chelatu, najlepiej po prostu zbadać sobie poziom tego pierwiastka. Dotyczy to oczywiście wszystkich substancji. Ale specjalnie wspominam o potasie, bo o ile magnezu niemal nie sposób przedawkować, o tyle potas wpływa na działanie mięśni, a przede wszystkim serca, z czego nie każdy zdaje sobie sprawę. I dramatyczne konsekwencje może mieć nie tylko jego niedobór, ale jego nadmiar również. Nadmiar witaminy C wydalimy z moczem bez żadnych konsekwencji. Ale jeśli przyjmujemy ją w formie np. musującej, nadmiaru cukru już tak łatwo się nie pozbędziemy. Od innych suplementów możemy dostać reakcji alergicznej. Często występuje ona pod wpływem właśnie substancji pomocniczych, niż samej substancji czynnej. Ale na to przecież też są środki, ostatnio nawet sterydowe, bez recepty. I tak możemy tkwić w zamkniętym kole suplementacji i zamiast poprawiać jakość swojego zdrowia, znacznie, systematycznie je pogarszać.

Więc jeśli naprawdę obawiamy się o jakieś poważne, wpływające na zdrowie niedobory, udajmy się do lekarza. W przeciwnym razie lepiej postawić na zrównoważoną dietę i zdrowy tryb życia.

Autor: Katarzyna Grochólska