- Bez kategorii

Ucisk w brzuchu, ostry ból promieniujący do pleców po jedzeniu.

Coś Cię boli ale nie wiesz do końca co? Chodzisz po lekarzach ale oni bez badań sugerują nerwicę? Przeczytaj ten artykuł i sam sobie pomóż.


Przytoczę tutaj historię, która naprawdę się wydarzyła. Musisz wiedzieć, że ten artykuł nie jest pisany przez lekarza ale opisuje prawdziwą historię i prawdziwe rozwiązanie problemu z niewyjaśnionymi bólami w okolicy brzucha. Oczywiście przeczytanie tego artykułu może tylko pomóc w wyleczeniu się z bólu ale nie zastąpi badań lekarskich. Wierzę mocno, że ten artykuł pomorze choć jednej osobie pozbyć się wieloletniego bólu. Jeśli tylko jedna osoba mająca podobne dolegliwości wyleczy się po przeczytaniu tej historii to sukces będzie osiągnięty.

Opis przypadku:

Pierwszy raz ból pojawił się w wieku kilkunastu lat. Atak bólu był silny, wywołujący ucisk w żołądku, trudności z oddychaniem i panikę związaną niewiedzą skąd on się bierze. Miałem czarne myśli, wydawało mi się, że się uduszę. Myślałem, że to już koniec, rodzina wezwała karetkę pogotowia. Przed przyjazdem ambulansu ból przeszedł a ekipa ratunkowa dała zastrzyk uspokajający i skierowanie do lekarza rodzinnego, który zalecił badanie ekg i ciśnienia. Okazało się, że wyniki są w normie dlatego lekarz dał leki uspokajające – czyż to nie idiotyczna decyzja lekarza?

Minął jakiś czas, kilka miesięcy, sytuacja się powtórzyła. Tym razem wiedziałem, że ból przejdzie po pewnym czasie więc panika była mniejsza ale ból tym razem równie silny i nie do wytrzymania. Połknąłem leki przeciwbólowe ale nic nie pomogło. Ból promieniował do pleców, czułem okropny ucisk w żołądku a brzuch był twardy jak kamień. Wyglądało jak skórcz ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. Lekarz rodzinny zalecił leki uspokajające.

Sytuacja powtórzyła się ponownie, karetka zabrała mnie do szpitala. Lekarz w szpitalu zasugerował nerwicę, wtedy byłem skłonny w to uwierzyć i powoli przyzwyczajałem się do tego, że jestem prawie wariatem. Brałem te leki na uspokojenie systematycznie.

Długo nie trzeba było czekać, nadszedł kolejny atak. Zdziwiłem się bo przecież brałem leki na uspokojenie więc w czym problem. Ból był okropny, wtedy było to coś najgorszego co mogło mnie spotkać, modliłem się aby nie bolało. Tego nie da się opisać. W skali jeden do dziesięciu odczuwałem go maksymalnie. Ból dotykał mnie w różnych miejscach i czasie. Często były to tak niekomfortowe sytuacje, że nie było nawet gdzie się ukryć i to przeczekać.

Po dłuższym czasie zacząłem się przyzwyczajać do tego okropnego bólu, nadal był on moją największą zmorą. Zacząłem kojarzyć fakty i powiązałem występowanie bólu z posiłkami. Wystarczyło, że zjadłem obfity posiłek i występował ten okropny, ostry atak niesamowitego bólu. Postanowiłem udać się do lekarza i o tym powiedzieć. Lekarz zalecił badanie na helikobakter pylori, które wykazało, że nic takiego nie mam. Wysłano mnie na okropne badanie gastroskopem, które nic nie wykazało poza niedomogą dolnego spustu w przewodzie pokarmowym. Otrzymałem leki, które brałem regularnie razem z przepisanymi lekami przeciwbólowymi w razie bólu. Nie zaliczę ile wybrałem opakowań leków przeciwbólowych, było ich tak dużo. Strata zdrowia na branie leków i niszczenie niepotrzebne wątroby – tak to dziś określam.

Leki nic nie pomagały a bóle stawały się coraz bardziej uciążliwe i coraz częstsze. Byłem wyczerpany. Mając 24 lata często bóle łapały mnie podczas jazdy samochodem, musiałem się zatrzymywać i cierpieć katusze w aucie. W pracy nawet po zwykłej kromce chleba bez masła miałem ataki bólu, który wyłączał mnie na całe godziny z pracy. Wyglądało to tak, że kładłem się na kanapie w biurze i zwijałem się z bólu stękając. Z czasem odkryłem, że pomaga mi masaż tzn. okrężne ruchy rozgrzewające brzucha, które zmniejszały intensywność bólu. Za jakiś czas odkryłem, że kiedy żona masuje moje plecy okrężnymi szybkimi ruchami wtedy ból szybciej przechodzi i jest mniej intensywny w trakcie ataku. Wielokrotnie żona dzwoniła na pogotowie ponieważ kilka razy było ze mną naprawdę źle. Kiedyś jakiś mądry lekarz po wysłuchaniu objawów przez telefon zalecił podanie leku rozluźniającego mięśnie gładkie np. Nospa razem z lekiem przeciwbólowym. Akurat żona brała nospe w trakcie okresu. O dziwo ten lek pomagał dość szybko eliminować ból choć ataki i tak występowały.

Ostatecznie nie rozstawałem się z ibupromem i nospą. Potem okazało się to i tak błędem ale jak na tamten moment było to dobre doraźne rozwiązanie. Z czasem mój organizm był na tyle wyczerpany tym, że nie mogłem jeść i ciągle bolało aż wylądowałem w przychodni. Zrobili badanie USG woreczka żółciowego. Okazało się, że jest tam jakiś mały kamyczek. Skierowali mnie na oddział i chirurdzy zadecydowali o usunięciu woreczka żółciowego a wcześniej zalecili jeszcze raz badanie gastroskopem, które odmówiłem z uwagi na to, że już to miałem i nie chciałem ponownie tego okropnego badania przechodzić. Wiedziałem, że nie mam wrzodów żołądka. Chirurdzy usunęli woreczek żółciowy w którym był malutki kamyczek. Teraz wiem, że usunięcie tego woreczka było błędem i skazanie mnie na niepotrzebną dietę przez następne lata (do dziś nie mogę zjeść tłustego bez rewolucji w WC – nie polecam) z kamieniami w woreczku można żyć a ja miałem tylko jeden tak mały, że nie powinien dawać dolegliwości. Wtedy tego nie wiedziałem. Byłem szczęśliwy, że moje męczarnie dobiegły końca – do czasu.

Sama operacja była nieprzyjemna. Na salę operacyjną zabrali mnie w pełni świadomego czego normalnie się nie robi. Powinni dać mi leki uspokajające lub otumaniające potocznie „głupiego jasia”. Widziałem wszystko, słyszałem i widziałem jak narzędzia do cięcia są układane obok, słyszałem rozmowy chirurgów. Poprosiłem o szybsze uśpienie wtedy chirurg zapytał zdziwiony czy dostałem tabletkę przed operacją. Odparłem, że nie a on bardzo się zdziwił i przeprosił, przystąpili do usypiania. Widziałem siebie w odbiciu w suficie leżącego na stole operacyjnym przy narzędziach, norzach, skalpelach, szok.

Po operacji zostałem wypisany po kilku dniach. Już pierwszego dnia po opuszczeniu szpitala miałem atak bólu. Okropne, brat przyjechał odebrać mnie ze szpitala. W aucie w drodze powrotnej zabolało tak samo jak przed operacją. Poczułem się oszukany przez życie. Pomyślałem – jak to przecież już usunęli mi ten woreczek więc co do cholery mnie boli? Mam jednak nerwicę? Okazało się, że to nie woreczek generował ból a coś zupełnie innego. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że lekarze mnie źle prowadzili, nie zbadali mnie dokładnie i niepotrzebnie wycieli zdrowy, ważny narząd. Niby taki zwykły woreczek a tak ważny. Bez niego po posiłku człowiek ma biegunkę zanim przyzwyczai organizm do jego braku. Do dziś (teraz mam 30 lat) po posiłkach miewam biegunki bardzo często.

Zacząłem szukać pomocy w internecie, nie wierzyłem już lekarzom. Byłem zrażony, oszukany. Zacząłem kojarzyć fakty, wykonałem prywatne badania krwi, które wykazały podwyższone wyniki jednego ze wskaźników (przepraszam już nie pamiętam jakiego). Ten wskaźnik sugerował chyba na stan zapalny. Poszedłem do gastrologa prywatnie, opowiedziałem mu dolegliwość i pokazałem wyniki krwi. Od razu rozczytał wyniki i stwierdził że być może to łatwo da się wyleczyć. Dotknął mi brzucha kilka razy i stwierdził, że ma pomysł i jest w stanie mi pomóc i w ciągu dwóch tygodni będę zdrowy. Byłem już zdesperowany i wymęczony bólami. Życie było dla mnie gechenną. Postanowiłem się zgodzić na cokolwiek jeśli miało by mi to pomóc. Wizyta kosztowała mnie 100 zł. Doktor powiedział, że da mi skierowanie na oddział do szpitala. Będę tam leżał a on w tym czasie będzie miał tam dyżur i do mnie przyjdzie. Powiedział, że zrobi mi zabieg i wyeliminuje wadę.

Zgłosiłem się na oddział. Lekarz faktycznie przyszedł na obchód i zapisał mnie na zabieg. Czekałem zestresowany na to co się stanie. Okazało się, że zabieg jest w uśpieniu i trwał tylko 30 min. Było to oczyszczenie przewodów żółciowych ze złogów holesterolowych. W szpitalu byłem pięć dni Po zabiegu poczułem się jak młody Bóg. Nie było bólu, zabieg wykonany był przez przełyk. Od razu byłem gotowy aby wstać i samodzielnie iść na oddział. Kolejnego dnia zostałem wypisany do domu. Problem bólu znikł. Tak wyleczyłem się z tej okropnej wieloletniej przypadłości bólowej. Jestem wdzięczny, że trafiłem na tego lekarza, który od razu się poznał na mojej chorobie. Dziękuję też sobie, że gdzieś wyczytałem o tym, że trzeba zbadać krew aby mieć pogląd na stan organizmu.

Ból czasem powraca po wielu latach ale rzadko. Wiem jak sobie z nim radzić i pewnie znów nazbierały się jakieś złogi w tym przewodzie żółciowym. Zauważyłem, że ból występuje jeszcze po wypiciu dużej ilości alkoholu. Czasem wystarczy zjeść trochę suchego chleba lub bułki kiedy zaczyna boleć aby ból się cofnął. To nie nerwica a po prostu problemy gastryczne. Żal mi tylko tych wielu lat intensywnych ataków bólu. Jeśli masz podobnie to zachęcam do badania kompleksowego krwi i udania się do gastrologa w celu wyeliminowania kolki wątrobowej, kolki żółciowej. Jeśli po alkoholu masz atak kolki, nie bierz wtedy leków. Rozmasuj i odczekaj ból. Jeśli musisz to zwymiotuj i zjedz odrobinę samego pieczywa. Dlaczego nie brać leków? Po alkoholu leki są bardzo szkodliwe a ich branie grozi nawet śmiercią. Dlaczego piszę o alkoholu? Bo teraz prawie tylko po alkoholu mam ataki dlatego nie piję. Kiedyś ataki były po każdym posiłku przed zabiegiem oczyszczenia dróg żółciowych. Poza tym również odradzam leki przeciwbólowe a lepiej jeśli boli wziąść tylko samą nospę. Uwaga nie bież tego leku jeśli piłeś alkohol. Leki przeciwbólowe odradzam ponieważ sieją one spustoszenie w organiźmie, niszczą wątrobę, mają skutki uboczne. Szjkaj naturalnych metod łagodzenia bólu lub od razu usuń przyczynę ale uczulam – nie daj sobie usuwać narządów bo wystarczyło w moim pdzypadku zacząć od przeczyszczenia przewodów i jeśli to by zawiodło wtedy ewentualnie chirurgia. W moim przypadku zabieg by wystarczył. U mnie woreczek został usunięty a nie powinien. Jestem skazany żyć do końca życia bez potrzebnego narządu. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem. Oczywiście mógłbym pisać dłużej i precyzyjniej opisać historię ale nie mam aż tyle czasu. Postaram się aktualizować ten wpis kiedy przypomni mi się więcej szczegółów. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *